Nauczycielka karci ucznia:
- Znowu źle podliczyłeś liczby w słupku! Wyszło ci dwa razy więcej, niż powinno
- Tak naprawdę, proszę pani, - usprawiedliwia się dzieciak, - to wina mojego taty, bo on mi podliczał.
- A kim jest twój tata?
- Mój tata jest kelnerem, proszę pani.
Przy tablicy -
humorki z zeszytów uczniów:
-
Linijka 20-centymetrowa ma ponad 20 centymetrów.
-
Prostokąt rożni się od kwadratu tym, że raz jest wyższy a raz szerszy.
-
Pierwszy człowiek na ziemi nie czuł się samotny bo nie umiał liczyć.
-
Suma? To taka długa msza w kościele w samo południe...
-
Prostopadłościan ma osiem wierzchołków i dwanaście krawężników.
-
Okrąg to krzywa bez kątów, o złączonych końcach, żeby nie było wiadomo, gdzie jest początek.
-
Topologia to nauka o topolach.
-
Jeśli graniastosłup sześciokątny podzielimy wzdłuż przekątnej podstawy, to otrzymamy trumnę z wiekiem.
-
Trójkąt równoramienny ma równe ramiona, jednak jeden z boków jest krótszy.
-
Całka całki to jak córka córki, czyli wnuczka.
-
Linijka, kątomierz i cyrkiel to narządy matematyczne.
-
W życiu Pitagorasa liczyło się tylko liczydło.
-
Starożytni liczyli na kalkulatorze, którego wtedy jeszcze nie znano.